11.7 C
Jelenia Góra
poniedziałek, 8 grudnia, 2025
50,675FaniLubię
2,540SubskrybującySubskrybuj
InformacjeGwałciciel dziecka jako ekspert od ochrony dzieci. Polska rzeczywistość, która przeraża

Gwałciciel dziecka jako ekspert od ochrony dzieci. Polska rzeczywistość, która przeraża

To nie jest ponury żart ani scenariusz filmu, w którym absurd goni absurd. To wydarzyło się naprawdę – w polskim Sejmie. Na posiedzenie parlamentarnego zespołu ds. ochrony dzieci w procesie rozstania rodziców zaproszono Krzysztofa Lewandowskiego – mężczyznę prawomocnie skazanego za gwałt na własnym synu. Człowieka, który spędził w więzieniu ostatnie lata i dopiero co odzyskał wolność. Teraz występuje w roli „eksperta”, opowiadając, że jest… ofiarą. Ofiarą alienacji rodzicielskiej. Narzeka przy tym, że w czasie odbywania kary musiał płacić alimenty – na dziecko, które sam skrzywdził.

Zaproszenie wyszło od organizacji Szczyty Alienacji Rodzicielskiej, znanej z organizowania tzw. strajków ojców. Na sali byli ich przedstawiciele i – jak przyznają – doskonale wiedzieli, kim jest Lewandowski. Przewodniczący zespołu, poseł Marcin Józef Aciuk, twierdzi, że „nie wiedział, kogo zaprasza”. Pytanie – czy w ogóle chciał wiedzieć?

Przypomnę, że po tragedii Kamilka wprowadzono obowiązek przedstawiania zaświadczenia o niekaralności każdemu, kto pracuje z dziećmi. Tutaj weryfikacja ograniczyła się do… sprawdzenia dowodu osobistego. Komisja, która ma bronić najmłodszych, nie potrafi nawet ustalić, kogo wpuszcza na salę. A gdy skandal wychodzi na jaw – przewodniczący mówi o „politycznej nagonce”.

I to jest moment, w którym wielu ludzi pyta: w jakim państwie my żyjemy?

Bo łatwo jest robić memy, wyśmiewać nowego prezydenta czy obrażać jego rodzinę. Łatwo jest odwracać uwagę od tego, kto naprawdę podejmuje decyzje w Polsce i w jaki sposób traktowana jest praworządność. Ale gdy gwałciciel dziecka siada w Sejmie jako ekspert od ochrony dzieci – wtedy nagle wielu woli milczeć.

Ta historia nie dzieje się w próżni. Wystarczy spojrzeć na ostatnią aferę z KPO – miliardy złotych z funduszy europejskich, które miały wspierać rozwój, poszły na jachty, pierogi, kebaby i inne „strategiczne” wydatki. Rządzący przekonywali nas, że to pieniądze, które zmienią Polskę. Zmienili – ale swoje rachunki i styl życia.

Jak długo jeszcze będziemy oszukiwani? Jak długo wmawiać nam będą, że wszystko jest w porządku, gdy na naszych oczach łamane są podstawowe zasady przyzwoitości i prawa? Jak długo będziemy karmić się wersją rzeczywistości, która w rzeczywistości nie istnieje?

To, co wydarzyło się w Sejmie, to nie jest „wpadka”. To jest obraz państwa, w którym przestępcy seksualni mogą wejść do instytucji najwyższej władzy i opowiadać, jak chronić dzieci. Państwa, w którym pieniądze z Unii topnieją na prywatnych zachciankach, a obywatelom serwuje się bajki o „dobru wspólnym”.

I to nie jest już pytanie o to, kto rządzi Polską. To pytanie o to, czy ktoś w ogóle jeszcze rządzi w imię dobra obywateli.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

POWIĄZANE ARTYKUŁY
- Reklama -spot_img

Pożyczka do 200 000 zł dla PRZEDSIĘBIORCÓW

POMOC dla przediębiorców poszkodowanych w powodzi

Ostatnio dodane

Ostatnie komentarze