Dotarła do nas informacja od poszkodowanej kobiety – właścicielki samochodu marki Toyota, której auto zostało zniszczone w wyjątkowo bezczelny sposób i to zaledwie około 100 metrów od budynku sądu, przy ulicy Norwida w Jeleniej Górze. Jak opowiada, do aktu wandalizmu doszło w czasie, gdy przebywała na swojej rozprawie. Po wyjściu z sali sądowej zobaczyła, że wszystkie cztery opony w jej aucie zostały poprzecinane. Na miejsce wezwano policję, a kobieta ma swoje podejrzenia, kto mógł stać za tym zdarzeniem.
11 listopada doszło również do innej sytuacji na ulicy Grunwaldzkiej. Przechodzący przez jezdnię mężczyzna niespodziewanie zaatakował samochód, który zatrzymał się przed przejściem dla pieszych, aby przepuścić pieszych. Uderzenia były tak silne, że kierowca w pierwszej chwili nie wiedział, co się dzieje. Zdarzenie zostało zgłoszone odpowiednim służbom, jednak mimo poszukiwań prowadzonych w rejonie ulicy Lwóweckiej, sprawcy nie udało się odnaleźć.
Choć w obu przypadkach nikt nie ucierpiał, rośnie niepokój wśród mieszkańców. Coraz częściej słychać pytanie: czy Jelenia Góra wciąż jest miastem bezpiecznym? Ostatnie zdarzenia pokazują, że akty wandalizmu i bezsensownej agresji potrafią wydarzyć się nawet w miejscach, które do tej pory uchodziły za spokojne i bezpieczne.
Warto być czujnym i reagować na wszelkie przejawy agresji czy niszczenia mienia, nawet jeśli nie dotyczą nas bezpośrednio. Czasem jedno zgłoszenie, jedno zdjęcie czy szybka reakcja świadka może pomóc zapobiec kolejnym podobnym incydentom.





W naszym mieście służby porządkowe robią tylko dobre wrażenie a w szczególności prewencja, drogówka i straż miejska. Obowiązujące przepisy nie są respektowane i nie ma tych co powinni je egzekwować. Sami funkcjonariusze łamią przepisy a więc trudno aby je egzekwowali. Na razie potrafią tylko płakać że mało zarabiają.
To wcale nie prawda że kierowca czyli ja stanąłem przed przejściem dla pieszych. Sprawcy całego zdarzenia przechodzili przez jezdnię na wysokości lecznicy dla zwierząt.