Koszykarki Orlen Basket Ligi Kobiet nie mają wiele czasu na odpoczynek. Po zaledwie trzydniowej przerwie zawodniczki powracają do rywalizacji, a przed Isands Wichoś Jelenia Góra stoi kolejne wymagające zadanie. Już 3 grudnia jeleniogórzanki zmierzą się na wyjeździe z jedną z rewelacji rozgrywek – Energą Toruń.
Toruński zespół w ostatnich dniach zrobił sporo szumu w ligowej tabeli. „Katarzynki”, prowadzone przez Emledina Omanica, sprawiły sporą niespodziankę, pokonując na gorącym terenie KSSSE Eneę AJP Gorzów. W ich szeregach wyróżniają się zawodniczki z międzynarodowym doświadczeniem: A. Johnson ze Stanów Zjednoczonych, K. Maweja z Konga, Austriaczka S. Sagerer oraz słowacka rozgrywająca S. Targovicová. To połączenie siły, mobilności i agresji w grze czyni z Energi solidnego przeciwnika, wspieranego dodatkowo przez potężnego sponsora – Energę S.A.
Jeleniogórski zespół udaje się do Torunia pełen nadziei na dobry występ, choć nie obyło się bez problemów zdrowotnych. Podczas ostatniego meczu doszło do nieprzyjemnej sytuacji z udziałem kapitan Wichosia, Jastiny Kosalewicz. Zawodniczka, po krwawym zderzeniu, kilkukrotnie musiała opuszczać parkiet, a po spotkaniu trafiła na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Konieczne okazało się szycie brody. Pomimo urazu, Kosalewicz potwierdziła gotowość do gry w środowy wieczór, pokazując charakter, który cieszy zarówno kibiców, jak i sztab szkoleniowy.
W składzie Wichosia nadal zabraknie Agaty Stępień. Zawodniczka wraca do pełnej sprawności po kontuzji i chociaż rozpoczęła lekkie treningi biegowe, o grze na parkiecie nie ma jeszcze mowy. Decyzje w tej sprawie podejmuje fizjoterapeuta i rehabilitant Tadeusz Winnicki, który nie zamierza przyspieszać powrotu koszykarki kosztem jej zdrowia.
Tradycyjnie przed spotkaniem pierwszego zespołu dojdzie również do meczu drużyn rezerw. O godz. 16.00 zmierzą się ekipy występujące w rozgrywkach 1 ligi KLK, co zapowiada emocjonujące popołudnie z żeńskim basketem.
Jeleniogórzanki wiedzą, że w Toruniu czeka je trudna przeprawa. Energa jest zespołem poukładanym, skutecznym i pewnym siebie, ale Wichoś wielokrotnie udowadniał, że nie składa broni przed pierwszym gwizdkiem. Determinacja, wola walki i sportowy upór mają być kluczem do sprawienia niespodzianki.
Czy środowy wieczór przyniesie kolejny zwrot akcji w tabeli OBLK? Odpowiedź poznamy już w Toruniu. Kibice, jak zawsze, trzymają kciuki.


