1.8 C
Jelenia Góra
niedziela, 18 stycznia, 2026
50,675FaniLubię
2,540SubskrybującySubskrybuj
KulturaTaniec opowiada bajkę w Teatrze Apollo w Goerlitz

Taniec opowiada bajkę w Teatrze Apollo w Goerlitz

Adaptacja teatru tańca i muzyki do klasycznych baśni („Czerwony Kapturek”, „Kopciuszek” oraz „Jaś i Małgosia”) udała się nad podziw dobrze. Na przedstawieniu „Jak z bajki” („Märchenhaft”) w Teatrze Apollo w Goerlitz klaskano długo i szczerze.

Publiczność dorosła i dziecięca w zaskakującym skupieniu śledziła to, co działo się na scenie. Dlatego realizatorzy spektaklu „Jak z bajki” w Teatrze Apollo w Goerlitz mogą mówić o sukcesie tego widowiska, czyli bajki tańczonej do muzyki. To zadaje kłam intuicyjnym domniemaniom oraz praktykom agencji reklamowych, że do dzieci trafia raczej prosta melodyjna muzyczka i rytmiczny hip hop niż klasyk. Ale też i bajka, i sama inscenizacja są nie byle jakie, a autorom i wykonawcom spektaklu udało się wszystkie składniki połączyć w przekonującą i udaną całość.

Pierwsza odsłona zatytułowana „Złowieszczy” („Ominous”) w choreografii Rigoberto Fernandeza Saury z udziałem znakomitych międzynarodowych tancerzy (Madeleine Limmer, Catherine Rinehart Beer, Rafail Boumpoucheropoulos, Florian Enzo Gerhardt, nasz rodak Szymon Walawender i Frida Stenvall) opiera się na archetypicznej sytuacji dramaturgicznej, wprawdzie przykrojonej do dziecięcej wyobraźni, niemniej stanowiącej głęboką kopalnię metafor i symboli.

Druga odsłona „Czerwony Kapturek” („Red”) w świetnej choreografii Massimo Gerardiego jest piękna plastycznie i zarazem piękny tanecznie. Zaangażowanie Filippo Nannucciego, tancerza rodem z Toskanii, do roli tytułowej okazało się strzałem w dziesiątkę. Na nim spoczywa aktorski ciężar sceny, jednakże w jego wykonaniu wydaje się on lekki niczym piórko. Stając w zwiewnej czerwonej sukience naprzeciw koszmarnego wilka, wygląda jak postać z innej bajki, a jednak Jun Wang nadał zachowaniu owej bestii wymiar bardzo ludzki, stygmat samotności i pragnienia miłości.

W trzeciej opowieści „Kopciuszek” („Cinderella”) w choreografii Yuriego Hamano wszyscy młodzi tancerze (Madeleine Limmer, Ruri Wakiyama, Rafail Boumpoucheropoulos i Florian Enzo Gerhardt) spisali się bardzo dobrze. Podobnie jak w finałowej odsłonie „Jaś i Małgosia” („Hänsel und Gretel”) w choreografii Massimo Gerardiego. Tytułowe postacie grają: Eefje van den Bergen i Giovanni Saba, Baby Jagę – Gianna Sargent, a ojca – Filippo Nannucci. Są zatem w spektaklu sceny doprawdy znakomite, jak choćby ta, kiedy ojciec idzie przez groźny las, a już na pewno ta tak wzruszająca, kiedy Małgosia tuli się do Jasia (i odwrotnie).

Prawdziwe słowa uznania należą się Massimo Gerardiemu, który wyreżyserował i opracował konstrukcyjny szkielet przedstawienia. Na marginesie: choreografia wymusiła na aktorach inny niż zazwyczaj sposób gry i wytrąciła ich z rutyny gestów. To te sfery, a nie słowo, którego nie ma, kreują dramatyczno–emocjonalne wątki spektaklu, poprzez nie postacie wyrażają radość i szczęście, smutek, niepokój i przerażenie, nadzieję i strach. Postacie mówią emocjami, a alfabet, słowa i znaczenie języka emocji stwarzane są przez plastykę, kostiumy, ruch i taniec. Trzeba sporo artystycznej siły, żeby zmieścić się na scenie Teatru Apollo w Goerlitz.

Piotr Grosman

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

POWIĄZANE ARTYKUŁY
- Reklama -spot_img

Pożyczka do 200 000 zł dla PRZEDSIĘBIORCÓW

POMOC dla przediębiorców poszkodowanych w powodzi

Ostatnio dodane

Ostatnie komentarze