Mikołajki nie muszą wyglądać zawsze tak samo – z workiem prezentów i krótkim „ho ho ho”. W Świetlicy Wiejskiej w Czernicy, w gminie Jeżów Sudecki, Klub Ju Jitsu Chikara postawił w tym roku na coś zupełnie innego. Dzieci zamiast biernie czekać na prezenty, same musiały na nie zapracować – sprytem, ruchem i współpracą.
Z okazji zakończenia roku treningowego, tuż przed świątecznymi feriami, klub przygotował dla najmłodszych wyjątkową zabawę w formule RPG. Jak tłumaczy Janusz Malczewski, prezes Stowarzyszenia Klubu Sportowego Ju Jitsu Jeżów Sudecki, pomysł był prosty – połączyć ruch, wyobraźnię i dobrą zabawę.
– Dzieci wcieliły się w postacie Elfów, zostały podzielone na trzy drużyny i miały do wykonania kilka zadań. Każde musiało zostać zaliczone. Nad wszystkim czuwały nasze „panie wiedźmy”, pilnując porządku i zasad – mówi prezes klubu.
Na uczestników czekały zagadki, zadania ruchowe, elementy logiczne i współpraca zespołowa. Punktem kulminacyjnym była konfrontacja z czarnym rycerzem, w którego wcielił się Marcin Karmelita – trener, instruktor i współzałożyciel stowarzyszenia. Dzieci stoczyły z nim symboliczny pojedynek na piankowe miecze.
– Na końcu musiały odnaleźć zaczarowany dzwonek. Gdy go znalazły i zaczęły dzwonić, Mikołaj miał usłyszeć sygnał i zostać uwolniony z niewoli złego trolla – opowiada Janusz Malczewski.
I faktycznie – Mikołaj się pojawił. A wraz z nim prezenty. Każde dziecko otrzymało klubową czapkę z logo Chikara, wręczoną właśnie przez świątecznego gościa. Jak podkreślają organizatorzy, to nie był przypadek.
– Chcieliśmy, żeby dzieci same „wywalczyły” finał. To miały być Mikołajki inne niż zwykle. Trochę bajkowe, trochę sportowe, ale przede wszystkim aktywne – dodaje Marcin Karmelita.
Nietypowa forma zabawy miała też głębszy sens. Klub Ju Jitsu Chikara działa w dwóch sekcjach – w Jeżowie Sudeckim i Czernicy – i od lat stawia na pracę z dziećmi i młodzieżą.
– Robimy to z całego serca. Chodzi o to, żeby odciągnąć dzieci od telefonów, od nudy, od rzeczy, które nie zawsze są dobre. Pokazać, że można spędzać czas inaczej – aktywnie, razem, z uśmiechem – podkreśla trener.
Jak zgodnie przyznają organizatorzy, dzieci były zaangażowane od początku do końca. Rozwiązywały zagadki, wykonywały zadania, walczyły, biegały i współpracowały. To nie były „szybkie Mikołajki”, ale prawdziwa przygoda.
I właśnie dlatego te Mikołajki w Czernicy zapadną w pamięć – nie tylko jako rozdanie prezentów, ale jako wspólna historia, w której każde dziecko miało swoją rolę.







































