Od środy nie zobaczymy już Pendolino na tej linii. Zostanie zastąpione zwykłym składem wagonowym kategorii EIC. Oficjalnie – tymczasowo. W praktyce wygląda to jak krok wstecz, a nie w stronę nowoczesnej kolei.
Jeszcze niedawno Wrocław miał bezpośredni dostęp do flagowego pociągu dużych prędkości. Teraz?
Zamiast rozwoju – regres. Bo jeżeli zabiera się najszybszy skład i daje wolniejszy, to trudno mówić o postępie.
Oczywiście PKP Intercity tłumaczy to zmianami w obiegach, dostępnością taboru i przyszłymi planami. Tyle że pasażerowie tu i teraz stracą symbol nowoczesnej kolei.
Co gorsza, mimo 20 par pociągów dziennie, tylko kilka z nich jedzie w czasie poniżej 3:45. Pendolino było wizytówką tej trasy. Teraz tej wizytówki po prostu nie będzie.
Dopiero w 2027 roku zapowiadane są realne skrócenia czasu przejazdu do około trzech godzin. Wielka rewolucja w postaci linii Y ma nadejść w 2035 roku. Brzmi dobrze, ale to perspektywa bardzo odległa.
Dziś pasażer słyszy: zabieramy szybkie, ale kiedyś będzie szybciej. Tylko dlaczego teraz cofamy się w czasie?
Chyba że ktoś ma w zanadrzu coś naprawdę lepszego, bo na razie wygląda to jak krok wstecz zamiast w przyszłość.


