Prezydent Jeleniej Góry ogłosił nabór do Jeleniogórskiej Rady Kobiet – organu doradczego i konsultacyjnego, który ma wspierać miasto w działaniach dotyczących polityki społecznej, edukacji, kultury, transportu czy równego traktowania. W założeniu rada ma opierać się na doświadczeniu i wiedzy kobiet działających społecznie, zawodowo i obywatelsko.
Na papierze wszystko wygląda poprawnie. Idea dialogu, konsultacji i wsparcia decyzji samorządu brzmi rozsądnie. Problem pojawia się jednak w momencie, gdy zaczynamy zadawać pytania, które coraz częściej słychać nie tylko w komentarzach, ale też w zwykłych rozmowach mieszkańców.
Dlaczego rada tylko kobiet?
Czy problemy miasta mają wyłącznie kobiecą perspektywę?
Czy mężczyźni nie mają doświadczeń, wiedzy i wrażliwości społecznej, które mogłyby być równie wartościowe?
Trudno uciec od jeszcze jednego pytania: czy gdyby prezydent ogłosił nabór do „Rady Mężczyzn”, nie wywołałoby to natychmiastowej burzy i oskarżeń o szowinizm? Wystarczy spróbować odwrócić role, by zobaczyć, jak nierówno bywa interpretowana sama idea równości.
Co więcej, coraz częściej pojawiają się głosy kobiet, które pytają wprost: dlaczego ich mężowie, partnerzy czy ojcowie są w takich inicjatywach pomijani? Czy równe traktowanie polega dziś na tworzeniu osobnych gremiów, czy raczej na wspólnej rozmowie i współodpowiedzialności?
Warto też postawić pytanie o samą potrzebę istnienia takiej rady. Jeśli urząd miasta potrzebuje wsparcia doradczego, dlaczego nie stworzyć jednej, wspólnej rady społecznej – złożonej z kobiet i mężczyzn, przedstawicieli różnych środowisk, zawodów i pokoleń? Takiej, która realnie odzwierciedlałaby strukturę mieszkańców Jeleniej Góry.
Nie chodzi o podważanie kompetencji kobiet ani deprecjonowanie ich roli. Chodzi o konsekwencję i uczciwość w myśleniu o równości. Bo równość to nie selekcja według płci, ale równe zaproszenie do stołu.
Jeleniogórska Rada Kobiet może okazać się wartościowym ciałem doradczym. Pytanie tylko, czy w dłuższej perspektywie nie pogłębi podziałów, zamiast je niwelować. I czy rzeczywiście o to w tym wszystkim chodzi.



A jakich praw nie na kobieta ? To jedno drugie to kobiety maja wiecej przywilejow od mężczyzny! Po trzecie kobieta wystarczy ze powie ze ten albo tamten probowal ja dotknac i juz gosciu ma policje na karku . Czy tak samo jest na odwrót ??? No NIE!
Nie widzę w tym problemu. Jestem facetem. Nie czuję się dyskryminowany przez powołanie takiej rady. Ocenię jej działanie po działaniach a nie samym fakcie powołania. Od kilku lat coraz głośniej jest o „dyskryminacji” facetów przez inicjatywy na rzecz praw kobiet, ale to jakaś pseudologiczna moda. Równie dobrze rada harcerzy by dyaskeyminowała nie-harcerzy, rada osób z niepełnosprawnością dyskryminowała by osoby bez niepełnosprawności a rada rodziców nie-rodziców?